Czy w Peru jest bezpiecznie? Praktyczny przewodnik z samotnej podróży
„Nie jedź tam sama”, „To niebezpieczny kraj”, „Czytałaś ostrzeżenia MSZ?”. To są tylko niektóre z komentarzy, z przeróżnych grup na FB. Co więcej sami Peruwiańczycy byli lekko wystraszeni moimi pomysłami samodzielnych podróży po kraju, czy nawet autobusem wewnątrz Limy.
Ten rejon świata wciąż ciągnie za sobą stereotyp miejsca, gdzie na turystę na każdym kroku czyha zagrożenie. Dziś, mając za sobą miesiące spędzone w kraju Inków, setki kilometrów przejechanych lokalnym transportem i niezliczone rozmowy z lokalsami, patrzę na to zupełnie inaczej.
Czy w Peru jest bezpiecznie? Moja odpowiedź brzmi: tak, ale to bezpieczeństwo relatywne. Wszystko zależy od Twojego przygotowania, logistyki i… zdrowego rozsądku. Jako kobieta podróżująca samodzielnie, nigdy nie znalazłam się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, ponieważ szybko nauczyłam się czytać ten kraj i grać według jego zasad. W Peru może być bezpiecznie, ale nie możesz podróżować tam 1:1 tak jak w Azji.
ZAPLANUJ Z NAMI
PERU
ZOBACZ
Bezpieczeństwo w Peru – co mówią oficjalne komunikaty, a jaka jest rzeczywistość?
Przed wyjazdem warto sprawdzić, co na temat bezpieczeństwa w Peru mówi Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Oficjalne komunikaty MSZ często brzmią alarmująco, wspominając o przestępczości pospolitej, strajkach czy okresowych stanach wyjątkowych (wprowadzanych w celu walki z przestępczością w Limie i Callao).
Choć nie wolno ignorować tych ostrzeżeń, rzeczywistość na klasycznym szlaku turystycznym wygląda o wiele spokojniej. Peru żyje z turystyki, a rządy i lokalne społeczności robią wszystko, by chronić tzw. Południowy Korytarz Turystyczny (Lima – Paracas – Arequipa – Puno – Cusco). O ile nie zapuszczasz się w rejony graniczne z Kolumbią czy daleki obszar dżungli, ryzyko poważnego incydentu jest minimalne.
Największym problemem jest kradzież kieszonkowa. I w tej kwestii warto się dobrze wyedukować i być naprawdę ostrożnym.
Podróż do Peru: Jak bezpiecznie poruszać się po kraju?
Peru jest ogromnym krajem – ponad 4 razy większym niż Polska. Nie da się jednoznacznie powiedzieć „w Peru jest niebezpiecznie, nie wychodź po zmroku” lub „droga wolna, czuj się bezpiecznie”.
To wszystko zależy od tego gdzie jesteś. W Limie są bardzo bezpiecznie dzielnice, ale są też takie gdzie w biały dzień możesz zobaczyć broń (kiedyś widziałam jak osoby wymieniały się bronią, w dzień, jak jechałam taksówką z lotniska). Na północy Peru czułam się podobnie jak w Tajlandii, ale byłam świadkiem oszustwa przy bankomacie. Góry to zupełnie inna bajka i tam według mnie głównym niebezpieczeństwem jest choroba wysokościowa, a nie drugi człowiek.
Bezpieczeństwo w Limie – unikaj tych dzielnic
Każdy zaczyna od stolicy. Lima potrafi przytłoczyć – jest ogromna, głośna i chaotyczna (największe korki jakie widziałam w życiu). Czy Lima jest bezpieczna? To zależy od dzielnicy.
Podczas moich pobytów bazowałam głównie w Miraflores oraz Barranco, ewentualnie San Isidro i San Borja. To nowoczesne, bogate i świetnie strzeżone rejony, gdzie bez problemu spacerowałam po zmroku (oczywiście z ostrożnością i nie afiszując się telefonem). Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w historycznym centrum miasta, które po godzinie 18:00 wyludnia się i robi nieprzyjemne. Z kolei dzielnice takie jak La Victoria, Rímac, czy okolice lotniska to miejsca, do których turysta nie powinien zaglądać w ogóle.
Oczywiście bezpieczeństwo zupełnie wygląda w dzień i w nocy. Generalnie nie polecam wieczornych spacerów poza Barranco i Miraflores, przemieszczać się warto taksówkami.
Nie poleca się również chodzenia z telefonem w ręce. Kradzieże przez motocyklistów są popularne, nawet w bezpiecznych dzielnicach. Ja oczywiście nie zawszę stosuję się do tej zasady, czasem naprawdę potrzebuję podejść gdzieś z Google Maps. Nigdy nic mi się nie wydarzyło, ale opowieści słyszałam różne.
Taksówki i transport miejski
Podróżując samodzielnie, szybko wdrożyłam żelazną zasadę: nigdy nie łapię przypadkowych taksówek z ulicy. W Peru plaga nielicencjonowanych taksówek jest realnym problemem. Zamiast tego zawsze korzystałam z aplikacji Uber. Trasa jest śledzona przez GPS, cena znana z góry, a dane kierowcy zweryfikowane. W ten prosty sposób eliminujesz 90% ryzyka.
To jest naprawdę bardzo ważne, bo podczas mojego ostatniego pobytu w Limie byłam niemalże świadkiem przestępstwa. Rodowita Peruwianka po naszej imprezie w Miraflores chciała wrócić do domu taksówką z ulicy. Kierowca przystawił jej broń i kazał zrobić przelewy natychmiastowe z jej konta na jego konto. Dodatkowo zabrał jej całą torebkę, z telefonem, kluczami i portfelem.
Ja w tym czasie bezpiecznie wracałam do domu Uberem, dopiero rano dowiedziałam się co się wydarzyło.
Transport dalekobieżny
Z racji wielkości kraju jestem orędowniczką samolotów. Natomiast jeśli planujesz wycieczki autobusowe wybierz przewoźników premium, z dobrymi opiniami w internecie.
Autobusy lokalne, tańsze są w znacznie gorszym stanie technicznym, kierowcy są mniej ostrożni, a rozkład jazdy pozostaje dla mnie nadal tajemnicą.
WYPEŁNIJ ANKIETĘ
Ankietę wypełnij wraz z towarzyszami podróży. Informacje, których nam udzielisz posłużą do stworzenia jak najlepszej podróży, szytej na miarę Twoich potrzeb. Po wypełnieniu ankiety skontaktujemy się z Tobą i omówimy szczegóły
ANKIETA
Cusco i okolice
Gdy opuszczam wybrzeże i docieram do Cusco, a stamtąd do Świętej Doliny Inków (Pisac, Ollantaytambo, Maras), czuję, jak schodzi ze mnie resztka napięcia. To zupełnie inny świat. Społeczności andyjskie są niezwykle życzliwe, pomocne i dumne ze swojej kultury.
W Cusco można swobodnie spacerować z aparatem na szyi. Oczywiście w zatłoczonych miejscach, takich jak kultowy Mercado San Pedro, trzeba mieć oczy dookoła głowy i trzymać plecak z przodu. Przestępczość w tym rejonie ogranicza się do sprytnych kradzieży kieszonkowych – ale nikt nie napadnie Cię w biały dzień na ulicy.
Kocham tę część Peru, czuję się tam naprawdę bezpiecznie, a ludzie są przemili i pomocni.
Największe zagrożenie w Peru? Choroba wysokościowa (Soroche)
Paradoksalnie, podczas moich podróży do Peru, największym zagrożeniem dla mojego zdrowia nie są ludzie, ale fizyka i natura. Choroba wysokościowa (soroche) to realny problem, który potrafi zrujnować nawet najlepszy plan wyjazdu.
Lądując w Cusco na wysokości 3400 m n.p.m., Twój organizm dostaje potężny cios z powodu niskiego ciśnienia i mniejszej ilości tlenu. Ból głowy i mdłości to norma (ja zawsze po wylądowaniu czuję się jak na lekkim rauszu).
Bezpieczne podróżowanie po Peru to także dbanie o aklimatyzację. Daj sobie minimum dwa dni na odpoczynek, pij napary z liści koki (mate de coca) i nie planuj trekkingu na Rainbow Mountain od razu po przylocie. Ja zazwyczaj polecam dzień aklimatyzacji, lekkiego jedzenia i zwiedzania Cusco, potem Machu Picchu (bo jest niżej niż Cusco), a dopiero na koniec Góry Tęczowe czy Laguna Humantay.
Iquitos i Mancora
Iquitos to największe miasto na świecie, do którego nie da się dojechać drogą lądową – dotrzesz tu tylko samolotem lub ewentualnie łodzią. Izolacja sprawia, że przestępczość brutalna jest tu rzadkością, ale miasto niesie ze sobą inne ryzyka.
- Zasada ograniczonego zaufania na ulicy. Centrum Iquitos jest bezpieczne w dzień, choć roi się w nim od natrętnych kierowców mototaksówek . Moja zasada: zawsze ustalaj cenę przed wejściem do pojazdu. Po zmroku unikam opuszczania głównych, oświetlonych placów oraz spacerów w okolicach dzielnicy Belén (słynny pływający targ), która po ciemku staje się niebezpieczna.
- Turystyka szamańska i Ayahuasca. To tutaj bije serce tzw. turystyki duchowej. Setki turystów przyjeżdżają do Iquitos na ceremonie Ayahuasca. Bezpieczeństwo w tym przypadku zależy od Twoich wyborów. Na rynku działa mnóstwo oszustów oferujących niesprawdzone mikstury. Samotna podróż wymaga tu potrójnej czujności: jeśli decydujesz się na taki krok, wybieraj wyłącznie renomowane, certyfikowane ośrodki z wieloletnią historią.
Máncora to Imprezowy raj z nutą ostrożności. Na drugim końcu kraju, blisko granicy z Ekwadorem, leży Máncora – królestwo słońca, surfingu i nocnego życia. Panuje tu luźny, kurortowy klimat, ale uśpiona czujność to błąd.
- Kradzieże na plaży: Máncora żyje z turystów, dlatego lokalna policja oraz prywatna ochrona dbają o porządek na głównych plażach. Mimo to plagą są tu drobne kradzieże kieszonkowe. Nigdy nie zostawiam plecaka bez opieki, idąc surfować lub pływać. Złote zasady z Limy – brak drogiej biżuterii i nieobnoszenie się z drogim telefonem – działają również na piasku.
- Nocne życie i transport. Máncora słynie z głośnych imprez. Bezpieczeństwo po zmroku drastycznie spada, jeśli przesadzisz z alkoholem. Na imprezy polecam wybierać się z kimś znajomym z hostelu, a wracać tylko oznaczonymi tuk tukami lub taksówkami.
Máncora jest bardzo przyjazna dla cyfrowych nomadów i solowych podróżników, pod warunkiem, że nie szukasz kłopotów w bocznych alejkach i potrafisz asertywnie odmawiać lokalnym dilerom, którzy na turystycznych deptakach bywają dość nachalni. Ja osobiście uwielbiam ten region Peru, czuję tu nieco tajskiego luzu i osobiście nigdy nie spotkała mnie tam niebezpieczna sytuacja.

Jak bezpiecznie podróżować po Peru? Moje złote rady
Peru to absolutnie magnetyczny kraj, który warto zwiedzić, nawet samemu. Sama zapuszczałam się w jego różne regiony i uważam, że stosując się do kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa naprawdę nic się nie stanie.
- Zasada „No dar papaya” – to co prawda kolumbijskie powiedzenie, ale świetnie się sprawdza w Peru, oznacza: „nie dawaj okazji”. Nie odliczaj gotówki na ulicy, nie zostawiaj telefonu na stoliku w kawiarni i nie obnoś się z drogą biżuterią.
- Kopia dokumentów w chmurze – oryginał paszportu zawsze zostawiaj w sejfie hotelowym (chyba, że potrzebny będzie na wycieczce zorganizowanej). Przy sobie noszę papierową kopię oraz skany zapisane na dysku Google.
- Zaufane ubezpieczenie turystyczne – opieka medyczna w prywatnych klinikach w Peru jest na świetnym poziomie, ale kosztuje fortunę. Bez dobrej polisy nie ruszaj się z domu.
- Zaufaj swojej intuicji – jeśli jakaś ulica lub sytuacja wzbudza Twój niepokój, wycofaj się. Intuicja w samotnej podróży to najlepszy kompas. Bardzo rzadko napotykam niebezpieczne sytuacje i wierzę, że to dzięki temu, że słucham swojej intuicji.
Ola
Zabrzmi to banalnie, ale po prostu kocham być w drodze.
Moim paliwem jest ciekawość – uwielbiam przyglądać się ludziom i odkrywać świat bez planu, poza szlakiem, na własnych zasadach. Robię to od lat, a od niedawna towarzyszy mi mój mały odkrywca, który o kolejną podróż pyta szybciej, niż zdążę rozpakować walizki.
Chcesz poznać autentyczne Peru lub poczuć magię Azji? Chodź ze mną, zaplanujemy to razem!